Zaginione miasto Z, David Grann

WAB, 2018

Liczba stron: 448

Tłumaczenie: Dominika Cieśla-Szymańska

Aż trudno w to uwierzyć, że na początku XX wieku wciąż były białe plamy na mapie świata. Wiele z nich znajdowało się w Ameryce Południowej, a największą zagadką były amazońskie dżungle. Gdy trochę przeminął szał na ekspedycje polarne, podróżnicy wzięli się za wyprawy w tropiki.  Panowała tam spora konkurencja, a poszczególne wyprawy strzegły swoich sekretów. Jednym z najbardziej tajemniczych eksploratorów dżungli był Percy Fawcett, brytyjski wojskowy, oficer artylerii, który w pewnym momencie swojego życia postanowił zrobić coś niezwykłego.

Fawcett był dobrze przygotowany do podróży do Amazonii, znał się na przyrządach i miał niezwykłą odporność. Jako jeden z nielicznych, być może jedyny, posługiwał się narzeczami plemion zamieszkujących dorzecza Amazonki. Umiał się odpowiednio zachować i zjednywał sobie przychylność tubylców,  zwykle niezbyt przyjaźnie nastawionych do białych, którzy kojarzyli im się z bezsensowną przemocą. Po kilku podróżach w głąb dżungli Fawcett zapragnął odnaleźć miasto ze świątynią, które nazywał miastem Z. By nikt go nie ubiegł, zacierał za sobą ślady, nie podawał żadnych współrzędnych, a na wyprawę zabrał tylko najstarszego syna i jego przyjaciela. Niestety, nie są znane losy tej wyprawy, a tajemnica zaginięcia Fawcetta wciąż nurtuje poszukiwaczy. Jego tropem ruszyło wielu podróżników, wielu nie wróciło już z dżungli. David Grann zapragnął sprawdzić, co mogło stać się z podróżnikami i czy udało im się odnaleźć miasto Z. Zanim dotarł do Amazonii, przeprowadził śledztwo w archiwach i dotarł do potomków sławnego podróżnika.

Ależ to się świetnie czyta! Grann odwalił dużo mozolnej, nudnej papierkowej roboty i to, czego się dowiedział opisał w sposób nie tylko znośny, lecz wręcz fascynujący. Poznajemy osobowość Percy’ego Fawcetta, widzimy zmiany, jakie zachodzą w tym mało znaczącym oficerze, gdy postanawia stać się podróżnikiem, obserwujemy również jego relacje z innymi i najbliższą rodziną. Zaczynamy rozumieć jego obsesję na punkcie Amazonii, tam człowiek, zwłaszcza człowiek epoki wiktoriańskiej, może wreszcie być sobą, poluzować krawat i zdjąć białą koszulę. Do przodu gnało go nie tylko pragnienie odnalezienia Eldorado z jego legendarnymi bogactwami, lecz także nadzieja na zapisanie się w historii, Opisy trudów amazońskich ekspedycji oraz wyborów, jakie musiał podejmować przywódca grupy pozostaną długo w mej pamięci. Dawno żadna książka mnie tak nie zaciekawiła. I dawno nie dałam żadnej książce tak wysokiej oceny.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *