Zaziemie, Jana Sramkova

Wydawnictwo 7/8

Liczba stron: 128

„Zaziemie” to autobiograficzna opowieść o przeżywaniu żałoby po śmierci bliskiej osoby. Narratorka straciła babcię – osobę, która zawsze kojarzyła się z ciepłem, serdecznością, dobrym jedzeniem, czasem na pogaduszki. Autorka przywołuje zapamiętane obrazy, miejsca i babcine opowieści, by uchronić je od zapomnienia i by w pełni przeżyć żałobę po nieodżałowanej babuni.

Młoda literatka dzieli czas między dzieci i intelektualnie stymulujące spotkania z innymi pisarzami. Miotając się między pieluchami, obowiązkami domowymi i zleceniami, które chce i musi wypełnić, szuka chwili na pisanie o babci. Proces tworzenia książki opisany w „Zaziemiu” daje podstawy do przypuszczeń, że powieść powstawała długo, a autorka starannie dobierała treści, które chciała zamieścić w książkowym epitafium.

Odnoszę wrażenie, że ta powieść jest również epitafium dla jej bezpowrotnie utraconego dzieciństwa i oazy dziecięcej beztroski, jaką był dom babci – teraz już sprzedany, wyremontowany i całkiem obcy. To, co pozostało po wyjątkowej osobie sprowadza się do niematerialnych wspomnień, zachowanych opowieści z czasów wojny i przedwojennego dzieciństwa. Jedyny materialny przedmiot – zegar wybijający każdą pełną godzinę odmówił posłuszeństwa i zatrzymał się jakby nie chcąc przyjąć do wiadomości, że cokolwiek się dzieje, trzeba żyć dalej i odmierzać upływający czas.

Ta niewielka książeczka niesie dużo treści, autorka przeplata opowieść o babci opisami swojego aktualnego życia. Nie zachowuje chronologii, nie dba o przedstawienie postaci drugoplanowych. W centrum jest ona i jej wspomnienie o babci, która dla postronnego obserwatora nie jest nikim wyjątkowym. Jej wyjątkowość widoczna jest tylko dla osoby związanej z nią emocjonalnie. Ciekawa, intrygująca proza. Warto się z nią zmierzyć.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *