Zniknięcie słonia, Haruki Murakami

Muza, 2012

Liczba stron: 376

Dotychczas czytałam powieści autora, a opowiadanie znałam tylko jedno, ale jakie! Oczywiście mowa o „Tonym Takitanim”, który zrobił również karierę na wielkim ekranie. Ciekawość mnie zżerała co też autor zaproponuje tym razem, więc niezwłocznie po przybyciu książki zabrałam się za znikanie tego słonia.

Niektóre opowiadania zawarte w tym tomie zostały w późniejszym okresie rozwinięte do rozmiarów powieści. Każde z nich jest jednak zamkniętą całością. Surrealistycznym pomysłem wplecionym w realny świat. Dwa opowiadania dotyczą słoni – w jednym, którego akcja dzieje się w ogromnej fabryce, słonie są rozrzedzane – z jednego robi się kilka. W opowiadaniu tytułowym i finałowym słoń znika wraz ze swoim opiekunem. Znika w sposób niewyjaśniony. Jak był, tak go nie ma. A był to słoń ważny, bo utrzymywany przez radę miasta i służący wszystkim mieszkańcom.

W innym, nie wiadomo skąd, w mieszkaniu głównego bohatera pojawiają się TV People z wielkim telewizorem. Telewizor nie odbiera żadnych programów, ale absorbuje uwagę i odrywa bohatera od rutynowych czynności, w końcu całkowicie pochłania go świat kreowany przez TV People. (Mówię Wam – telewizja to zło!).

Znudzona, próżna kobieta to także zło – taka nie potrafi docenić prawdziwego uczucia, kieruje się pozorami, niszczy wszystko, co staje jej na drodze – nawet jeśli jest to zakochany w niej bez pamięci cudaczno-straszny stworek, który właśnie wypełzł spod ziemi w ogrodzie.

Murakami pisze tak, że czytelnik wierzy w każde słowo i zamiast postukać się w głowę, że autor wciska mu jakieś kity, albo obruszać się, że to już kolejne opowiadanie o zwiadach i schizofrenikach, wchodzi w wykreowany przez pisarza świat niczemu się nie dziwiąc i czerpiąc garściami z fantastycznych pomysłów fabularnych. Każde opowiadanie zawarte w tym tomie to odrębny świat, w którym wszystko jest możliwe – nawet to, że przykładne małżeństwo napada nocą na McDonalda, a jedna z bohaterek od wielu tygodni nie może zmrużyć oka. Inni śpią, a ona prowadzi w tym czasie swoje sekretne życie.

Bardzo spodobało mi się to, co ta kobieta mówi opowiadając o swoim kapryśnym samochodzie, któremu zdarza się nie odpalić. To takie proste i oczywiste. Zamiast wściekać się na rzeczy, które wymykają nam się spod kontroli, czy nie lepiej, tak jak ona, przyjmować ze spokojem wszystkie przeciwności?

„Każdy przedmiot, każdy człowiek ma prawo raz czy dwa razy w miesiącu gorzej się poczuć, i zdarza się, że różne rzeczy mu się nie udają. Taki jest świat.”

Nie doszukałam się w opowiadaniach Murakamiego prawd objawionych ani drogowskazów życiowych – znalazłam coś innego. Czytanie tych opowiadań to po prostu przyjemność. Warto zrobić czasem coś miłego tyko dla siebie, dać sobie odpocząć po długim dniu, otworzyć „Zniknięcie słonia” na którymkolwiek opowiadaniu i dać się ponieść do alternatywnego świata, który momentami tak bardzo przypomina nasz świat.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *