Żółty pies, Georges Simenon

Wydawnictwo Mozaika, 2009

Czas nagrania: 3 godz. 42 min. Czyta Wojciech Żołądkowicz

Liczba stron: 112

Maigret zostaje wysłany na prowincję – do Bretanii. Tam w niewielkim miasteczku dochodzi do serii tragicznych wydarzeń. Pewnego wieczoru zostaje postrzelony jeden z czterech stałych bywalców restauracji połączonej z hotelem. Następnego dnia, w obecności Maigreta dochodzi do zatrucia alkoholu. Szczęśliwie dzięki przytomności umysłu jednego z przyjaciół nie dochodzi do tragedii. Na domiar złego znika kolejna osoba ze zwykle wspólnie biesiadującej paczki miejscowych notabli. Ludzie z przestępstwami zaczynają kojarzyć dużego żółtego psa – przybłędę. Na miasteczko pada strach. Przybywają dziennikarze z Paryża. Jedynie Maigret zachowuje kamienną twarz oraz całkowity spokój, nie daje się sprowokować merowi, naciskającemu na rychłe aresztowanie „kogokolwiek” i prowadzi zupełnie nietypowe śledztwo. Z premedytacją odwraca je do góry nogami, ignoruje wszelkie materialne dowody i koncentruje się na obserwacji niedawno poznanych ludzi.

Jak zwykle u Simenona śledztwo przybiera nietypowy obrót i jak zwykle u tego autora można liczyć na dobrą zabawę. Maigret wydaje się być bardzo tajemniczy i nieprzystępny działając w terenie i poza swoim biurem. Nikt z miejscowych współpracujących z nim żandarmów nie zna jego zwyczajów i podejrzewam, że większość Bretończyków uważa go za nieprzeciętnego dziwaka oraz nieudacznika, który nie potrafi powstrzymać fali przestępstw. Miejscowa i paryska prasa aż kipią od wyssanych z palca informacji oraz napędzają poczucie osaczenia wśród ludzi. Okazuje się, że Maigret doskonale wie co robi. Finał książki przypomina kryminały Agathy Christie – wszyscy zainteresowani zostają zgromadzeni w jednym miejscu, a Maigret odkrywa swoje karty.

Dobrze mi się słuchało. Kryminał nie za długi, nie za wiele postaci, więc słuchacz się nie gubi w gąszczu nazwisk. Lubię Simenona i stworzonego przez niego bohatera i od czasu do czasu mam ochotę do nich wrócić. Na szczęście autor był bardzo płodny pod względem wydanych książek, więc tych powrotów przede mną jeszcze sporo. Nie są to kryminały dla pragnących mocnych wrażeń, raczej dla takich, którzy cenią sobie wspomnianą już Agathę Christie, Joe Alexa czy Rexa Stouta.

O audiobooku:

Czytanie pana Żołądkowicza oceniam pozytywnie. Czyta bez przesadnego grania, wyraźnie, ma dobrą wymowę.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *