Zostawiając powidok wibrującej czerni, Daniel Chmielewski

Timof i Cisi Wspólnicy, 2008

Liczba stron: 96

Komiks Chmielewskiego składa się z dwóch części. W pierwszej z nich są tak zwane one-shoty, czyli komiksy na jedną stronę. Czasem opowiadają jakąś historię, czasem dotyczą jednego zdarzenia, czasem jest to zabawa słowem bądź humor sytuacyjny. W drugiej części poznajemy Annę, której postać przewijała się w one-shotach. Anna to postać, w której kumulują się cechy wielu kobiet.

Subiektywnie oceniając bardziej podobała mi się część pierwsza – bardziej wymagająca od czytelnika, zmuszająca do interakcji i myślenia. Autor wypowiada się na wiele aktualnych tematów – m.in. mówi o zniesieniu kary śmierci, powierzchowności stosunków międzyludzkich, niezrozumiałej sztuce nowoczesnej. Jeden z tematów zapamiętałam szczególnie dobrze, bo dotyczył pielęgnowana dziecka w sobie. W rozmowie dorosłego z dzieckiem, padają takie słowa:

„Wyobraź sobie, że jesteś tym pudełkiem i mieści się w tobie wszystko, co zobaczysz, czego doświadczysz, o czym pomyślisz. Ale gdy większość ludzi jest już napełniona po brzegi, zastępują swoją dziecięcą zawartość nowymi dorosłymi myślami  i oczekiwaniami. Aż wreszcie są już wewnątrz tylko dorosłymi. A przecież wystarczyłoby trochę się wysilić, powiększyć swoje pudełko, być dorosłym, a jednocześnie mieć ciekawość i radość dziecka.”

Druga część tego tomu niezbyt przypadła mi do gustu, ponieważ kobietę przedstawia się w niej jako istotę próżną, oczekującą od życia więcej niż jej przeznaczone, nieumiejącą pogodzić się ze sobą i światem, histeryczną i zdecydowanie antypatyczną. Anna, z komiksu, jest po prostu żałosna. W życiu nie chciałabym zadawać się z tak rozmemłaną babką.

Komiks jednak polecam osobom interesującym się tym gatunkiem sztuki. Warto też zapamiętać nazwisko Chmielewskiego, by nie przegapić kolejnych zeszytów.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *